Podczas rutynowego lotu patrolowego, Polskie Mi-24 ulega awarii i spada. Sprzymierzone siły koalicyjne nie mają aktualnie możliwości wysłać misji ratowniczej a najbliżej miejsca katastrofy jest nasz rodziny FOB na południu. Polscy żołnierze nie zastanawiali się nawet minuty, wiedząc że spadł Polski śmigłowiec, a pomocy potrzebują ich rodacy. Największym problemem jest miejsce w którym rozbił się żelazny. Dystrykt do którego musimy się udać w większości opanowany jest przez talibów, a ludność cywilna ich wspiera.