Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 2018.12.12 uwzględniając wszystkie działy

  1. 4 punkty
    Próby były prowadzone od długiego czasu i cieszy mnie że ktoś podjął temat który porzuciłem. Najpierw rozdzielmy 2 rzeczy- misje gotowe "Zeus Assisted" gdzie Zeus jest po prostu pomocnikiem dla już przygotowanej operacji i misje typu "Ikea" czyli wszelkiego typu VTSy i misje półprodukty gdzie dane są gotowe jednostki graczy, wroga i zaplecze a Zeus sam musi z tego zbudować sensowną misję. Co do drugiego typu to oczywiście musi mu być wszystko wolno. Co do pierwszego- Jeśli już coś ograniczać to możliwość spawnu nowych jednostek. Tyle. AI jest za głupie żeby poradziło sobie nawet będąc trzymanym za rączkę przez waypointy- jak wchodzi w kontakt zwyczajnie wariuje i wydając mu rozkazy musisz z nim walczyć. Nie zmusisz go żeby odskoczył, zaczął flankować, cokolwiek. Jak już strzela to już strzela. Zbytnio przyzwyczailiśmy się do ich upośledzenia i jest to zbyt wygodne, dlatego może być szokiem. Trzeba się więc do tego powoli przyzwyczaić. Na pewno jednak jest to zmiana na lepsze. Jak najlepiej podejść do zeusowania? Przede wszystkim, cokolwiek chcesz postawić, daj połowę. Wg. własnych doświadczeń wyszło mi że proporcja 2:1 jest optymalna. Sztuką jest inteligentnie wykorzystać to co się ma, nie stawiać IV Kochortę Bradleyów im. Toczera. Skoro już przy inteligentnym wykorzystaniu jesteśmy- tak, Zeus ma środki żeby używać jednostek jak Kamikaze. Nie ma też sposobu jak tego zabronić. Wyłączanie zdalnego sterowania to wylewanie dziecka z kąpielą. Nie można do tego podejść zero jedynkowo- dobry Zeus musi po prostu wiedzieć co powinien a czego nie. Jak? Logika. Empatia, Zdrowy rozsądek. Zrobił byś coś takiego gdybyś był na miejscu tego gościa? Polecam ćwiczenie mentalne "czy on wie to co ja"- zeus jest omnipotentny, nie ma jak tego obsokoczyć. Ale wróg nie jest. Trzeba się zastanowić co dana jednostka miała szansę się dowiedzieć sama to widząc lub dostając komunikat na radiu a czego nie Przykład nr 1. Przejmujesz dowódcę drużyny która widzi jak 2 przeciwników właśnie zniknęło za narożnikiem. Gonisz ich, kilka chwil później giniesz wystawiając się na ostrzał ustawionego wzdłuż ulicy KMu. Ty jako Zeus doskonale o nim wiedziałeś, ale biedny Stiopa nie mógł wiedzieć przy podejmowaniu decyzji. Przykłąd nr 2. Kierujesz jednostkami z góry. widzisz że Gracze podkradają się do miasta od strony której nie przewidziałeś. Nie przesuwasz jednak żadnych jednostek w celu stawienia im oporu bo żaden z twoich "ludzi" ich jeszcze nie mógł zauważyć. Robisz to dopiero gdy zacznie się walka/ktoś mógł ich zobaczyć. Polecam też pobawić się w papierowe RPGi, pomagają w wczuciu się w rolę. W skrócie- nie masz graczom zmieniać poziomu wyzwania swoją obecnością tylko symulować wyższą inteligencję, której zwykła symulowana inteligencja nie posiada. Znaczy to też że wszelkie oznaki miłosierdzia, strzelanie nad głowami itp więcej przeszkadzają niż pomagają. Na balans jest czas przy tworzeniu misji/dostosowywaniu jej do liczby graczy. Potem nie ma na to miejsca. Przeszkadzają bo gracze dostają tego głupiego przekonania że to nie oni muszą dostosowywać się do misji tylko misja do nich. Błędy są powielane a nie korygowane i zamiast spięcia du*y mamy bandę indywidualistów śmieszkujących o głupotach na przechadzce przez czarnoruś. A chyba na starcie chodziło o to "Żeby były emocje i poczuć się jak prawdziwy żołnierz" Nie? Sam się na tym łapałem, i to jeden z powodów dla których ograniczyłem kontakt z Armą- Zwyczajnie mnie to nudzi. Robimy to samo tak samo. Po 6 latach każdy by miał dość. Wcielając się w AI lub dowodząc stroną masz mieć 3 priorytety. 1. Przeżyć 2 Wygrać 3. Zabić graczy. W tej kolejności i żadnej innej. Dlaczego w tej? Właśnie żeby wyglądało to jak faktyczny przeciwnik a nie fale rzucana przez sadystę. Stosuj 2 zasady- "Czy ja bym to zrobił" i wyżej wymienione "Czy on wie to co ja" i tyle. Nie ma tu więcej do kombinowania. Z kompletnie innej beczki Imho założenie Wszyscy/Większość muszą przeżyć jest błędne a misje za długie bo przygotowane z myślą o AI a nie o myślącym przeciwniku- przez to jest go za dużo a misje zbyt rozwleczone. Robimy plutonem zadania dla minimum kompanii. Bywam czasami w UO i niektóre ich pomysły są niegłupie. W dwóch słowach- krótsze misje. W większej liczbie słów- kilka krótkich misji zamiast jednej na cały wieczór. Trwają one po godzinie, półtorej w porywach i w typową sobotę można przebić się przez ~5 misji. Podczas zmiany jest czas na wejście nowych zainteresowanych/wyjście znudzonych także nie ma czegoś takiego że jesteś o 20 albo wcale. przychodzisz sobie o 21, czekasz aż skończą aktualną i wbijasz. Ma swoje plusy i minusy. Nie twierdzę żeby kompletnie na to przejść ale można poeksperymentować. Przede wszystkim nie ma takiego ciśnienia że misja musi być akurat taka żeby dała te+- 3h "zabawy" i żeby ludzie w miarę dali sobie radę, bo jak padną to koniec na dzisiaj. Kiedyś myślałem że to zaleta, ale zmieniłem zdanie, to jest zbyt delikatny system. MM przesadzi lub ktoś popełni błąd i masz skończony wieczór, Ile razy tak było że kończy się o 22 (z briefingiem do 21) Krócej. Prościej, Więcej. Spróbujmy chociaż parę razy 2 krótsze misje w przykładową sobotę zamiast 1 "Normalnej". Takie po półtorej godziny-dwie max. Mniej się trzeba cackać w ten sposób. Dla tych co powiedzą "hurr, wtedy nie boisz się o życie jak możesz zaraz potem przyjść" powiem- a jak drugiego dnia się gra to jest ok? Nie przesadzajmy. To tylko gra.
  2. 3 punkty
    Odniosę się tylko do Zeusa w całej tej dziwnej debacie. Czy nie wypadało by najpierw dowiedzieć się czego oczekiwała by społeczność od Zeusa/czy w ogóle jest mile widziany na misjach zanim zaczniemy go wprowadzać i z nim eksperymentować? Przypomnę tylko, że jakieś 2 lata temu były już próby wsadzenia do nas agresywnego Zeusa przez @Templari pomysł został odrzucony przez społeczność. Lecz wtedy chociaż zostaliśmy zapytani jak pomysł nam się podobał/czy w ogóle ma to sens w naszej społeczności. Teraz Zeus jest wciskany na silę po raz kolejny ze skutkiem identycznym jak kiedyś. Moim osobistym zdaniem, aktywnie udzielający się Zeus na misjach kłóci się ze stylem i kierunkiem naszej społeczności.
  3. 1 punkt
    W 120% zgadzam się z Tesełem. Bardzo mnie ujęło to "cokolwiek chcesz postawić, daj połowę", niezła myśl Tesu. Do przeanalizowania. Też dobre. Misja Zusa - Teddy Flopy Ear, bardzo dobra swoją drogą (+wpizdu propsów za cierpliwość do stawiania obiektów Zus, naprawdę) nawet pasuje do tej konwencji. Do tej konwencji dobrze pasowały by wspomniane pół-produktowe misje - nie ma u nas tyle MM, ludzie nie mają tyle czasu by wyklepywać i testować misje w takich ilościach by grać po 5 misji na jeden wieczór. Takie otwarte misje pozwoliły by na rozegranie kilku misji per wieczór, ich ilość była by wypadkową chętnych i "zasobów weny" Zeusa. Mało tego! Używając Achillesa można robić pół-produkty do pół-produktowych misji! Działa to na zasadzie takiej, iż chętny na Zeusowanie może odpalić sobie Zeusa u siebie na kompie, postawić jednostki tu i tam i skopiować je do schowka, który to może wkleić sobie do notatnika. A gdy nadarzy się okazja, wkleić na mapę to co przygotował.
  4. 1 punkt
    @Krystian @Cichy Niestety takie konfiguracje, gdzie jest dowódca a pod nim więcej niż trzech dowódców zawsze powodują potężne zamieszanie na radiu. Nawet stwierdzenie, że wtedy dowódcy powinni treściwiej mówić nie pomaga, bo realia misji i to co się tam dzieje weryfikują to boleśnie. Rozpiska była przygotowana tak, by dany dowódca na radiu miał max 3 podelementy. (To taka "stara szkoła" MM i zgadzam się z tym co mówił @Cender ) Pozwala to wyeliminować "traffic" na radiu w sposób jak do tej pory najbardziej skuteczny. Co do "złożoności" rozpiski to ciężko mi się zgodzić z tym, bo jeśli ktoś stwierdza, że było za dużo szczebli i komunikaty nie docierały to radzę zweryfikować własne umiejętności komunikacji. W większości tego typu dużych misji (szczególnie JO gdzie dowódcy są różni) wiele komunikatów ucieka nie przez rozpiskę, a przez to, że dowódcy zapominają o potwierdzaniu komunikatów i komunikacji między sobą co prowadzi do nieporozumień. Tego problemu nie wyeliminuje, ponieważ to jest efektem częstego braku doświadczenia osób dowodzących lub komunikujących się na radiu. Był to mój 2gi ZEUS w ostatnim czasie. W każdej misji dowiaduję się masę nowych rzeczy i sądzę że jeszcze 2-3 rozgrywki i będę mógł podzielić się moimi spostrzeżeniami gdzieś na forum (szczególnie z osobami, które chciałby robić misje lub je robią). Mam nadzieję, że nie będziecie się zrażać do ZEUSa, ponieważ każda kolejna rozgrywka czegoś uczy i prowadzi do tego, że ZEUS staje się coraz bardziej "niewidzialny". Jeśli ktoś jest zainteresowany byciem ZEUSem podczas misji to proszę o kontakt. Chętnie pomogę i czegoś nauczę.
  5. 1 punkt
    Co do misji: z mojej perspektywy grało się naprawdę dobrze, tak się rozgrywka potoczyła, że akurat ja byłem gdzieś poza tymi problemami, które doskwierały reszcie. Nie byłem świadomy zakresu działania ZEUS-a, ale jeśli było rzeczywiście tak, że to nasz człowiek pilotował śmigłowce, to uważam to za przekroczenie granicy. ZEUS jak najbardziej tak, ale jako „dowódca” przeciwnej strony (to co pisał Cichy), koordynującej działania pod wpływem tego, co strona przeciwna może wiedzieć (raport o kontaktach itp.). Poza tymi śmigłowcami wydaje mi się, że taki plan był realizowany – pościg wroga, który szedł naszym śladem itp. – to było logiczne i przemyślane, nie wiem czy to samo AI czy ktoś mu pomógł, ale było spoko. Co do struktury oddziału – było dobrze, lepiej się tego zrobić nie da. Jedynie można było się pokusić o to, czy drużynę szturmową nie podzielić na sekcje i przypisać je pojedynczo pod drużyny szturmowe jako 3 podelement - może ciutkę lepiej by to działało w mojej opinii. Co do rozpiski radiowej: moim zdaniem pomysły o przypisaniu wszystkich sekcji na jeden kanał jest – sorki – c h o r y. Tak to zrozumiałem, gdy ktoś na DB taki pomysł sugerował. Wg mnie jest to doskonały przepis na to, jak wprowadzić gigatraffic na radio, paraliżujący komunikację i działania w polu – lepiej już byłoby je całkiem wyłączyć i wysyłać gońcow. Jedno krótkie w obrębie drużyny nie jest głupim pomysłem, ale tak do 10-12 ludzi maks, przy ograniczonej komunikacji. Na wyższych szczeblach na jednym kanale powinny znajdować się max 3 podelementy + dowódca, wszystko co powyżej tej liczby generuje większe problemy przez traffic, przez co zamiast przyspieszać wręcz spowalnia działania i przepływ informacji. Wg mnie powinniśmy zbliżać się do symulacji, ale nie wszelkimi możliwymi środkami i na każdym możliwym polu. Idealny balans między grywalnością a realizmem nie istnieje (tyle ludzi ile opinii), ale starajmy się dążyć do tegoż balansu zamiast iść w zaparte w realizm w każdym aspekcie rozgrywki (w tym miejscu warto chociażby dla przykładu dać „kompasik” na dole ekranu z pozycjami kolegów – taki „zmysł” wg mnie istnieje w rzeczywistości u ludzi, a w grze można byłoby w końcu patrzeć przed siebie wypatrywać wroga zamiast obracać się na kolegów by trzymać szyk ). Znowu się rozpisałem – najlepiej się pisze takie rzeczy w pracy
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...